ULUBIEŃCY WIOSNY 2018 - Osobista Stylistka Marta Gałka
BLOG MODOWY, W PUNKTACH

ULUBIEŃCY WIOSNY 2018

15 czerwca 2018

Już dawno nie było ulubieńców. Początkowo chciałam pisać jeden taki artykuł na miesiąc, ale okazuje się, że moja minimalistyczna natura nie bardzo na to pozwala i sprawia, że mało nowych rzeczy kupuję i testuję. Niewiele filmów czy stron internetowych podoba mi się na tyle, żeby polecać je dalej.

Nie chcę zasypywać Was byle czym, dlatego postanowiłam przejść na formułę czterech pór roku (trochę jak przy analizie kolorystycznej) i będę 4 razy do roku polecać Wam to, co zachwycało mnie przez ostatnie miesiące.  Zaczynamy! 

MODA 

Przede wszystkim kolczyki koła. Moi towarzysze dnia codziennego 😉 Na większe okazje noszę duże, wymyślne kolczyki, takie które są teraz bardzo modne i  potrafią “zrobić” całą stylizację (polecam Zarę i Mango), a kiedy nie chcę być za bardzo wystrojona, noszę złote kółka – małe albo duże. Małe z COS, duże z H&M. 

 

WSKAZÓWKA

Drobne dziewczyny, o drobnych buziach swietnie wyglądają w niedużych, cienkich kółkach. Im Wasza sylwetka jest większa, tym większe powinny być kolczyki. Dziewczyny plus size wyglądają zjawiskowo w ogromnej, przerysowanej biżuterii. Jeśli macie “pucołowatą”, okrągłą buzię, noście bardziej podłużne, prostokątne, ostro wykończone kolczyki, jeśli szczupłą i kościstą – zaokrąglone, owalne.  

Ponieważ wiosna (i lato)  niezmiennie oznaczają u mnie espadryle, koszyki (spójrzcie jaki ten jest świetny) i sukienki z COS-a  więc żeby nie zanudzać, w dziale moda polecę Wam świetny kanał na YouTube. Prowadzi go Polka mieszkająca w USA, Agata Rek. Ma bezbłędny, ale zupełnie inny styl ubierania niż ja, zupełnie inny sposób bycia, cała jest inna 😉 a jednak tak ciekawa, że jak zaczynam ją oglądać , to nie wiem kiedy mijają dwie godziny 😉 Dużo mówi o modzie, ale też o kulturze, sztuce (sama zresztą pięknie rysuje, robi kolaże, tutaj możecie kupić jej prace). Jestem pod wrażeniem. Jestem fanką!!!

URODA 

W poprzednim artykule z tej serii (tutaj) pisałam o wodzie z lodowca, którą przecierałam i spryskiwałam twarz. W tej chwili zastępuję ją hydrolatem z róży. Działa równie dobrze, idealnie nawilża suchą skórę, ale lepiej pachnie 😉 Kupiłam go (głównie ze względu na butelkę z atomizerem) w sklepie Mokosh. Przy okazji mają promocję – jeśli zrobicie zdjęcie z ich kosmetykiem w roli główniej i opublikujecie na Instagramie z tagami #mokosh#mokoshcosmetics#kosmetykinaturalne, to możecie wygrać kod na 100zł do wykorzystania w sklepie. Ja kiedyś opublikowałam i całkiem nieświadomie oznaczyłam, bo zawsze wpisuję tagi opowiadające o tym, co jest na zdjęciu. No i wygrałam 😉 Było to całkiem przyjemne, bo 2 produkty miałam za darmo. 

——————————

Poza tym chcę Wam polecić a właściwie podać przepis na naturalny antyperspirant. Sporo się naczytałam o tym jak szkodliwe są te klasyczne, dostępne w drogeriach, że postanowiłam znaleźć alternatywę. Kupiłam kilka ekologicznych zamienników, ale nie do końca mi odpowiadały, były albo za drogie, albo nieskuteczne, albo dostawałam od nich wysypki… W końcu znalazłam przepis na dezodorant home made. Nie do końca w niego wierzyłam, ale okazało się, że DZIAŁA! Spróbujcie, niewiele kosztuje i  jest o niego lepszy niż aluminium 😉 

Potrzebujemy:

łyżkę oleju kokosowego

łyżkę sody oczyszczonej 

łyżkę mąki ziemniaczanej 

około 10 kropli ulubionego olejku zapachowego (najlepsze będą lawenda, rozmaryn, wetiwer, bazylia)

Wrzucamy olej do garnuszka i lekko podgrzewamy (tak na jedynkę 😉 ), musi być ciepły, ale nie gorący. Następnie dodajemy sodę i mieszamy aż się rozpuści. Teraz mąka ziemniaczana i dalej mieszamy dodając olejek zapachowy (lub 2 czy 3 jeśli chcecie poeksperymentować z zapachem). Mieszamy około minutę cały czas uważając, żeby się nie zagotowało (bo zrobią się kluski 😉 ). Przelewamy do ładnego, hispterskiego słoiczka i czekamy aż wystygnie 😉 Dezodorant w zależnosci od temperatury na zewnątrz będzie zmieniał konsystencję, nie przejmujemy się tym. Nie powinien jednak robić się całkiem płynny. 

olej kosmetyczny - mokosh

——————————

Poza tym niezmiennie robię peelingi z kawy, masaże twarzy i szczotkuję się na sucho 😉 jak to opisałam w tym artykule. Jeśli jeszcze nie próbowałyście, to koniecznie nadrabiajcie zaległości i dajcie znać czy u Was też działa. 

——————————

Gdybyście chciały kupić swojemu facetowi prezent na urodziny (a może tacie na dzień ojca), to polecam mój hit ostatnich miesięcy, czyli wodę po goleniu Scottisch Beard (do kupienia tutaj). Mój mąż twierdzi, że świetnie działa na skórę. Tego nie mogę niestety ocenić, ale powiem Wam w sekrecie, że pachnie tak pięknie, że czasami mam ochotę mu podkradać 😉 

KULTURA 

Jak wspomniałam na początku, jestem wielbicielką minimalizmu. Nie należę do osób, które mogą cały swój dobytek spakować do jednego plecaka, ale lubię mieć mało rzeczy. Podobają mi się minimalistyczne ubrania, wnętrza i idea robienia miejsca dla rzeczy, które są dla nas naprawdę ważne. Śledzę sporo kanałów na YouTube, ale tylko niektóre z nich są prowadzone przez prawdziwych minimalistów. Takich, którzy nie posiadają prawie nic. Panowie z kanału “The Minimalists” tacy właśnie są. Przy okazji zostali bohaterami zrealizowanego przez Netflix dokumentu o minimaliźmie. Gorąco Wam polecam jeśli macie ochotę na wielkie porządki nie tylko w domu, ale i w całym życiu. Ten film daje do myślenia! A tutaj trailer:

Skoro już jesteśmy przy minimaliźmie, to polecam jeszcze kanał Hueguh. Prowadzi go facet, który inspiruje mnie bardziej niż niejedna kobieta. Imponuje mi jego uporządkowanie, precyzja w doborze stylizacji, pedantyzm. Poza tym jego “produkcje” mimo że amatotorskie, są po prostu ładne i dobrze zrobione. A jeśli macie ochotę na jeszcze więcej folmów na ten temat to poznajcie jeszcze Tarę White, która jest bardziej “pogadankowa” od poprzednika i Catlin, która może nie jest już tak bardzo minimalistyczna, ale fajnie się ją ogląda i przypomina trochę Bridget Jones. Szczególnie lubię jej filmiki o makijażach. 

——————————

Tyle o minimaliźmie. Teraz pora na film, a właściwie serial. Jeśli lubicie skandynawskie kryminały to na pewno przypadnie Wam do gustu “Trapped”. Polecili mi go znajomi, przymierzałam  się ze dwa tygodnie, bo bałam się że będzie zbyt mroczny i przygnębiający, ale ostatecznie obejrzałam. W końcu nieczęsto ma się okazje podziwiać islandzkie kino 😉 Nie żałuję, już dawno nic mnie tak nie “wkręciło”. Tutaj zobaczycie trailer, ale od razu mówię, że tylko w niewielkim procencie oddaje klimat serialu. Świetny na letnie wieczory w ogrodzie, z komputerem na kolanach 😉 

——————————

Książek przeczytałam kilka, ale jak teraz próbuję sobie przypomnieć co zrobiło na mnie największe wrażenie, to przychodzi mi do głowy właściwie tylko jedna. I ją Wam polecę 😉 “Face Paint. Historia makijażu” Lisy Eldridge. Naszpikowana wiedzą i pięknymi zdjęciami. Tak ładna, że aż chce się ją wziąć do rąk i przeglądać bez końca (świetna na prezent). Jej autorka prowadzi na YouTube kultowy kanał o makijażu (tutaj). 

Face Paint. Historia makijażu - książka

Moje najnowsze odkrycie to strona kunsztstore.pl z pięknymi plakatami i szkicami. Nie mogę się napatrzeć i na pewno coś sobie kupię 😉 

—————————–

Drugie miejsce ze świetnymi rzeczami do domu to patyna.pl. Ten sklep znam nieco dłużej i pewnie sporo z Was też go zna, ale dla tych wszystkich które nie wiedziały a lubią styl vintage – lećcie szybko 😉 

fot. kunsztstore.pl

Może Cię również zainteresować

Brak komentarzy

Skomentuj