O JEDEN TON ZA DALEKO, CZYLI CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE PRZESADZIĆ Z BRWIAMI? - Osobista Stylistka Marta Gałka
JAK NOSIĆ KOLORY?

O JEDEN TON ZA DALEKO, CZYLI CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE PRZESADZIĆ Z BRWIAMI?

18 października 2018

Brwi nadają ton całej Waszej twarzy. Jeśli są ładne i naturalne, to tworzą z nią idealną całość. Jeśli czarne i srogie, cóż… wtedy i Wy stajecie się takie… A nie chcecie, prawda? Spójrzcie na moje kompendium wiedzy o brwiach, jeśli czegoś nie napisałam, macie pytania – piszcie w komentarzach 🙂 

Kiedy robię analizy kolorystyczne online, często dostaję zdjęcia twarzy bez makijażu, ale z wytatuowanymi brwiami, ustami, kreskami na oczach. Mówię oczywiście o makijażu permanentnym. Mam wtedy ochotę zbesztać Was jak na niegrzecznego pięciolatka (no dobrze… czasem to robię, kto miał taką analizę, ten wie 😉 ) . Niektóre z Was mają jednak tak “zrobione” brwi, że wpatruję się i myślę – “ma, czy nie ma?” I wtedy super! To oznacza, że kosmetyczka wykonała kawał dobrej roboty! Bo o to chodzi, żeby kolor brwi i ich kształt, były łudząco podobne do naturalnych. A jak to zrobić?

No właśnie… nie ma co krzyczeć i besztać, każdy na prawo błądzić 😉  Najważniejsze, żeby zdobywać wiedzę i z niej korzystać. Zerknijcie jak ja to widzę, co na ten temat mówi analiza kolorystyczna i nie popełniajcie błędów. 

KOLOR

To dla mnie najważniejsza sprawa. Kształt też jest ważny, ale jak popsujecie kolor to już nic Was nie uratuje. Często widzę dziewczyny mające ładne, równe brwi, ale zbyt mocny kolor sprawia, że twarz wygląda ostro i (no niestety) staro… 

Podstawowa sprawa – blondynki nie wyglądają dobrze z czarnymi brwiami. Z grafitowymi też nie, ani z brązowymi! Oczywiście jest ten 1% blondynek, którym to służy (i wygląda tak świetnie jak u Cary Delevigne), ale są niewielkie szanse, że u Was zadziała.

Brwi powinny być w kolorze zbliżonym do tonacji włosów. Mogą być o ton ciemniejsze, albo jaśniejsze (rude dziewczyny świetnie wyglądają w jasnych, beżowych kolorach), wtedy wyglądają naturalnie. Zerknijcie na tabelkę niżej, ona mówi więcej niż kilkustronnicowy opis 😉 Pochodzi z książki Bobbi Brown “Perfekcyjny makijaż”, którą serdecznie Wam polecam. 

Od siebie dodam tylko, że: panie wiosny najlepiej będą się czuły z beżową i jasnobrązową kredką, jesienie z ciemniejszym brązem wpadającym w pomarańcze i karmel, lata z szarościami i chłodnymi, jasnymi brązami a zimy z ciemnymi brązami i grafitem. 

O tym jaki kolor włosów pasuje do Waszego typu kolorystycznego pisałam TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ 

Jeśli nadal wydaje Wam się, że ciemne, wyraziste brwi to jedyna słuszna droga (często słyszę “jestem blondynką, ciemne brwi sprawiają, że mnie widać”), to zerknijcie na gwiazdy (te wielkiego formatu). Są wśród nich i blondynki, i brunetki, i rude i każda ma inny kolor brwi. Nie mają taśmowych, równiutkich, czarnych… 😉 Zauważcie, że nawet te, które wydają się bardzo ciemne, wcale nie są czarne. Ba! Jest im daleko do czerni! Uwierzcie mi, jeśli chodzi o brwi – naprawdę, jeden ton w niewłaściwym kierunku może zrobić różnicę. 

 

KSZTAŁT

Wszystkie znamy sposób z ołówkiem, tutaj zobaczycie go na zdjęciu. Chodzi o to, że brew ma się zaczynać zgodnie z linią prowadząca poprzez zewnętrzną krawędź nosa i wewnętrzny kącik oka, a kończyć tu gdzie sięgnie ołówek przyłożony po skosie od zewnętrznego skrzydełka nosa przez zewnętrzny kącik oka. Najlepiej jednak po prostu trzymać się blisko tego, co dała nam natura, czyli wyrwać pojedyncze włoski, które wyrosły daleko od brwi. Wyrywamy je zgodnie z kierunkiem, w którym wyrosły. Pierwszą regulację radzę powierzyć kosmetyczce, później łatwo będzie już utrzymać nadany przez nią kształt. 

Modne są teraz równiuteńkie, precyzyjnie wyskubane, wyrysowane brwi. Takie, w których żaden włosek nie ma prawa odłączyć się od pozostałych. Czy widziałyście coś takiego w naturze? Czy jakakolwiek naturalna twarz jest ukształtowana z tak chirurgiczną precyzją? 

Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam, Waszemu zdrowemu rozsądkowi i wyczuciu estetyki 😉 

MAKIJAŻ PERMANENTNY

Byłam, zrobiłam, nie byłam zadowolona… Poszłam do kogoś z polecenia. Polecała osoba, która wygląda świetnie i ma piękne brwi. U mnie jednak nie zadziałało… Nie było tragedii, było po prostu o jeden ton za daleko… Na żywo wyglądało nawet ok, dopiero na zdjęciach widziałam, że mogłoby być odrobinę jaśniej. Znam się na kolorach, dyskutowałam z kosmetyczką długo, dobierałyśmy kolor z pół godziny, a mimo to efekt mnie trochę rozczarował. Dlatego uważajcie i dokładnie oglądajcie zdjęcia prac pań do których na makijaż permanentny się wybieracie. Jeśli króluje na nich czerń – nie idźcie! Nie decydujcie się też na brwi ombre! One są jak kalosze na obcasach, to po prostu nie powinno istnieć! 

Od pewnego czasu obserwuję prace pani Barbary Łęczyckiej na Facebooku. Przyznaję – nie byłam u niej, nie mam własnych doświadczeń, ale póki co jest jedyną osobą, której byłabym w stanie zaufać jeśli chciałabym powtórzyć makijaż permanentny. Po prostu od razu widać, że ta kobieta “czuje” kolory, a to jest jak wygrany los na loterii. Zerknijcie na kilka jej metamorfoz, nie zrażajcie się jasnymi obwódkami wokół brwi, to normalne na kilka chwili po zabiegu 😉 A więcej zdjęć TUTAJ

A JEŚLI NIE MAKIJAŻ PERMANENTNY, TO CO?

Henna. Muszę jednak przyznać, że co by nie robić, ona zawsze wychodzi jaśniej lub ciemniej szaro/czarno. Jednym to pasuje i wyglądają dobrze, innym nie. Jeśli wyglądacie w niej ok, to róbcie, osobiście nie przepadam. 

Cienie do brwi, pomady. Są świetne dla osób takich jak ja, czyli mających dość szerokie, wyraźne, ale rzadkie brwi. Włoski są ciemne, dobrze widać kształt, ale przydałoby się czymś wypełnić puste przestrzenie, narysować tło. Najlepiej jest nakładać je skośnym pędzelkiem, te z Sephory są naprawdę dobre, a teraz mają promocyjną cenę, warto skorzystać. Kiedy już nałożycie cień, przeczeszcie brwi szczoteczką z drugiego końca pędzla, to ważny krok, bo dzięki niemu będą wyglądały naturalnie. Tutaj świetny filmik o trzech sposobach malowania brwi cieniami.

Kredki do brwi. One z kolei są najlepsze dla blondynek (choć oczywiście nie tylko dla nich), u których włoski są jasne, cieniutkie, prawie niewidoczne. Rysujcie nimi delikatne kreseczki imitujące włoski. Pamiętajcie, żeby dobrze wyrysować całą brew, nie tylko jej wewnętrzną część. 

Tusz do brwi. Wygląda jak tusz do rzęs, ale ma bardziej rozwodnioną konsystencję. Można go nałożyć jako ostatni etap po cieniu i kredce albo stosować solo jeśli macie gęste, ale jasne brwi. Ja długo używałam tego z Wibo, jest tani i dobry, idealny do testów 😉 Raczej nie dla brunetek. 

Może Cię również zainteresować

2 komentarze

  • Odpowiedz Maria 18 października 2018 at 22:51

    Ha ja jestem taką szczęściarą, że mam naturalnie idealne brwi (to nie jest moja opinia;) Bardzo ciemne, gęste, pełne, graficzne. Ograniczam się jedynie do nakładania olejku pielęgnacyjnego i czesania:) I jestem naturalną blondynką i myślę, że dobrze to koreluje:) Kluczem jest chyba odpowiedni poziom kontrastu; zbyt wysoki grozi tragedią;) Tutaj dowód, że jeśli wszystko jest wyważone, to ma to swój urok https://goo.gl/images/hpPFpb

    • Odpowiedz Marta Gałka 23 października 2018 at 20:03

      Tak, tak, miałam na myśli kontrast na poziomie – jasny blond/czerń 😉 A niestety czasem tak bywa 😉

    Skomentuj