MINIMALIZM W SZAFIE. OD CZEGO ZACZĄĆ? - Osobista Stylistka Marta Gałka
W PUNKTACH

MINIMALIZM W SZAFIE. OD CZEGO ZACZĄĆ?

17 lipca 2019

 

Cudownie jest mieć małą, świetnie zorganizowaną szafę, wyposażoną w ubrania, które idealnie na nas leżą i pasują do siebie nawzajem. Jak to zrobić? Od czego zacząć? O tym właśnie dzisiaj porozmawiamy. 

Kilka dni temu zapytałam Was na Facebooku o czym chciałybyście czytać na moim blogu. Dziękuję za cudowny odzew i mnóstwo komentarzy, z których jasno wynikało, że najbardziej interesują Was: MINIMALIZM, ROZSĄDNE ZAKUPY, SZAFA W KAPSUŁCE. To samo co mnie, więc od dzisiaj bardziej będziemy te tematy drążyć 😉 

OK, minimalizm. Fajnie, dobry pomysł, ale od czego zacząć?

Wiele z Was to na pewno urodzone minimalistki albo przynajmniej (podobnie jak ja) osoby z predyspozycjami do takich “zachowań”: lubiące mieć mało, nie mające problemu z pozbywaniem się, niespecjalnie zainteresowane ciągłymi zakupami, ale jednak nie do końca dobrze zorganizowane… 😉 Co jednak z osobami, które chcą, ale: nie potrafią wyrzucać, chomikują, mają przepełnione szafy, chciałyby, ale to trochę wbrew ich naturze?

Jak zacząć?

Co zrobić, żeby nie pozbyć się zbyt dużej ilości ubrań?

Jak powstrzymać się z kupowaniem, kiedy wokół tyle pięknych rzeczy? 

Są różne metody. Niektórzy uważają, że najlepiej raz a porządnie, wyrzucić, zapomnieć, iść nową drogą. Inni proces “oczyszczania” szafy rozciągają na długie lata. Ja jestem gdzieś pośrodku. Najbliżej mi do ideologii KAIZEN, która (w ogromnym skrócie) mówi, że trzeba działać powoli, bez gwałtownych ruchów, ale każdego dnia posuwać się do przodu i doskonalić. Niech taka rewolucja nie zajmuje więcej niż rok 😉 No więc do brzegu – co polecam? 

***MIESIĘCZNE WYZWANIE Z MINIMALISTYCZNĄ SZAFĄ***

Może kiedyś przeprowadzimy je wspólnie, codziennie pokazując w co się ubieramy, ale teraz jeszcze przeprowadźcie je same 🙂 Oczywiście zachęcam do dzielenia się wrażeniami i zdjęciami tutaj, na Instagramie i Facebooku. 

Do dzieła:

1. Otwórzcie szafę. Wybierzcie z niej ubrania, które będziecie nosiły przez kolejny miesiąc. Dokładnie miesiąc! Jeśli zaczniecie jutro, to skończcie 18 sierpnia 🙂 Bez oszukiwania. Niech to będzie około 10 ubrań. Może być 11 albo 12, ale nie więcej, to ma być minimalizm :).  Odłóżcie na łóżko albo stół, na razie nie przejmujcie się tym czy są wyprasowane, czyste, brudne itd. 

2. Zastanówcie się czy są to Wasze absolutnie najlepsze, najbardziej ukochane, najchętniej noszone ubrania. Macie świetnie się w nich czuć, ale też – CO WAŻNE – muszą pasować do siebie nawzajem. Jeśli są trochę “znoszone” albo odrobinę niedopasowane – nieważne, rozliczycie się z nimi za miesiąc, ale o tym za chwilę 😉 

3. Najlepiej jeśli ubrania będą w bazowych, podstawowych kolorach: czerń, biel, szarości, granat, beż, odrobina błękitu albo jasnego różu (takiego koszulowego). Dokładniej bazowe kolory dla każdego typu kolorystycznego opisałam TUTAJ

4. Podobnie w kwestii fasonów – prostota, klasyka, ponadczasowość, na tym etapie jeszcze nie kombinujemy 😉 O bazowych fasonach dla każdej sylwetki pisałam TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ. Oczywiście jeśli ich nie macie, nie przejmujcie się, pracujcie z tym co macie.

Wszystko jest już odłożone? Jeśli jeszcze się wahacie podpowiem Wam jak to wygląda u mnie. Pracuję w domu, czasem (2 razy w tygodniu) jeżdżę do telewizji, gdzie nie muszę wyglądać elegancko, wystarczy casualowo (nie pracuję na wizji). W weekendy lubię wybrać się do kina, muzeum albo spacer po mieście. Latem może to być spacer po lesie albo nad jeziorem. Potrzebuję wygodnych, ale nie do końca sportowych ubrań, często miksuję na przykład sportowe buty z żakietami albo bluzy dresowe z eleganckimi, lakierowanymi mokasynami. Moje dwa ulubione modele spodni to rurki i joggersy (długość przed kostkę, dość luźny krój, najczęściej gumka albo sznurek w pasie, COŚ TAKIEGO). Rurki noszę z bluzkami sięgającymi za pupę, czasem nawet z sukienkami, joggersy z krótszymi fasonami i nieco bardziej przylegającymi do ciała. To moje flagowe fasony ubrań. W praktyce moja minimalistyczna szafa wygląda tak:

2 pary spodni (ciemnych) – dżinsowe, granatowe rurki i te, lniane joggersy (tak, wiem, sieciówki są złe, ale staram się kupować w nich jak najmniej i chodzić w tym jak najdłużej, poza tym H&M to jeden z nielicznych sklepów, w których fasony spodni są idealnie na mnie skrojone). 

2 długie koszule do rurek (biała, błękitna) 

1 długi t-shirt do rurek (biały) 

3 krótkie t-shirty do joggersów (w paski, szary i trochę inaczej szary, z innego materiału 😉 ) 

3 sukienki (prosta granatowa, granatowa jaśniejsza z paskiem, luźna szara) 

1 kurtka na chłodne wieczory i poranki 

Nie wykluczam, że pojawi się też długi, rozpinany, szary sweter jeśli zrobi się jeszcze zimniej. 

5. Teraz przemyślcie jakie będziecie nosić buty. Ja mam głównie sportowe i wygodne: japonki (materiałowe, nie gumowe), nieco bardziej eleganckie i “fikuśne” japonki 😉 , cieliste tenisówki, białe sneakersy. Oczywiście jeśli pracujecie w biurze, znajdą się tu pewnie szpilki albo eleganckie czółenka, baleriny, mokasyny. 

 

6. Pora na to, co tygryski lubią najbardziej czyli torebki i biżuterię 😉 W moim przypadku są to: grafitowy koszyk, beżowy shopper, mała, szara torebka, którą zakładam głównie na spacery z psem i zakupy w warzywniaku 😉 Biżuterię lubię złotą (mosiężną) i dość dużą, ona zazwyczaj jest w moich stylizacjach tym, co widać najbardziej. Do tego dorzucam różowy lakier na paznokciach (taki w odcieniu dojrzałej maliny) i pomadkę w tym samym kolorze, czasem czarną czapkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne. 

Zastanówcie się ile torebek nosicie – czy są małe, czy duże, sportowe, miejskie, czy może eleganckie? Wybierzcie te, które na pewno będziecie nosić, nawet jeśli w kółko chodzicie z jedną 😉 Podobnie z biżuterią – jeśli cały czas nosicie w uszach małe kuleczki, a na palcu obrączkę, to niech to będzie w tym miesiącu cała Wasza biżuteria. Jeśli wolicie poszaleć, zdecydujcie się na kilka ulubionych elementów, tutaj też nie przesadzajcie, cała szuflada pierścionków i bransolet to nie minimalizm. Musi być trochę nudno 😉 

7. Kiedy już wszystko zbierzecie, znajdźcie miejsce (jak najdalej od szafy, w której znajduje się reszta ubrań), w którym będziecie przechowywać Waszą kapsułową szafę na ten miesiąc (tak, tak, właśnie stworzyłyście szafę w kapsułce 😉 ) . Może to być stojący wieszak taki jak mój (mam ten model IKEA, lubię go, jest stabilny i niedrogi), może być jego bardziej bogata wersja z kółkami i półką na buty i torebki. Jeśli nie chcecie inwestować, to wystarczy kij od szczotki rozwieszony między dwoma półkami albo mocny sznurek. Polecam jednak ładny wieszak, bo ubrania na nim wyglądają dużo lepiej i chce się o nie dbać 🙂

A to właśnie kolejny krok – upierzcie, wyprasujcie i pięknie powieście każdą rzecz. Wyczyśćcie i wypastujcie buty, opróżnijcie torebki i zostawcie w nich tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Nawet jeśli rzeczy są nienajnowsze i już Wam się trochę znudziły, sprawcie, żeby były zadbane i dopieszczone. W minimaliźmie właśnie o to chodzi, żeby mieć niewiele rzeczy, ale bardzo o nie dbać, pilnować żeby zawsze wyglądały najlepiej jak potrafią 🙂 Kiedy się zniszczą, wymieniać je na nowe. No właśnie, to nas prowadzi do punktu 8:

8. Przez cały miesiąc obserwujcie jak się czujecie w stworzonych zestawach (możecie codziennie robić zdjęcia), zastanawiajcie się czego Wam brakuje, co chcecie wymienić, co nieszczególnie pasuje. Ja już na przykład wiem, że:

a. brakuje mi jasnych spodni,

b. muszę wymienić białą koszulę na inną, lepszej jakości,

c. wiązane, białe sneakersy chcę wymienić na wsuwane,

d. w szarej sukience dekolt O muszę przerobić u krawcowej na V, 

e. potrzebuję też sportowej bluzy, oversizovej, takiej na wakacyjne wyjazdy i

f. białego t-shirtu w dekoltem w serek.

Ważne, żebyście na bieżąco notowały co Wam przeszkadza, co chcecie dokupić. Po miesiącu uzupełnijcie szafę o brakujące elementy, zamieńcie te które Wam nie odpowiadają. W ten sposób stale będziecie swoją szafę ulepszać, aż znajdziecie perfekcyjne rozwiązania. Oczywiście warto czasem coś zmienić, wpuścić trochę powietrza, ale najważniejsze to mieć dobre podstawy 🙂 Od nich wszystko się zaczyna. To co miałyście w tym miesiącu to absolutne minimum, możecie je uzupełnić o jakiś kolor (na przykład dodać sukienkę w kwiaty albo czerwoną marynarkę), ale starajcie się nie przekraczać 20 sztuk takich “bejzików”. 

Może Cię również zainteresować

10 komentarzy

  • Odpowiedz torebkowa 21 sierpnia 2019 at 14:19

    mi się udało zaprowadzić minimalizm w kwestii ubrań (rzadziej kupuję, często przerabiam albo wymieniam się z przyjaciółką), nawet z butami poszło gładko (stawiam na czarne modele które będą pasowały do każdej stylizacji), ale z torebkami tak się nie da 😉 mam ich mnóstwo, od shopperek, przez torebki na łańcuszkach na wieczór, przez uniwersalne torebki listonoszki, na razie nie mogę się ich pozbyć 😉

    • Odpowiedz Marta Gałka 22 sierpnia 2019 at 21:35

      Każdy ma jakiś słabszy punkt 😉 Ja też lubię torebki 😉

  • Odpowiedz Agnieszka233 8 sierpnia 2019 at 12:57

    Ja od jakiegoś czasu tez tak mam. Wolę mieć dwie pary butów ale takich porządnych niż 15 par, a co druga mnie obciera albo coś. Teraz patrzę sobie tutaj https://mybaze.com/pl/marketplace-wyprzedaze/brand:wojas bo jest wyprzedaż w Wojasie, a oni mają już naprawdę fajne buciki. A przepych w szafie niczemu nie służy, bo później tylko niewiadomo na co się zdecydować.

  • Odpowiedz Lili 6 sierpnia 2019 at 15:04

    Dzięki wielkie za ten wpis! Mam w szafie tyle rzeczy, że niektóre kupiłam kilka lat temu, a nawet raz ich nie założyłam… To tragiczne w sumie. Rozpoczynam wyzwanie! Potrzebowałam takiej inspiracji. Postaram się dać znać, jak mi poszło!

  • Odpowiedz Małgorzata 2 sierpnia 2019 at 11:19

    Super tekst w weekend zabieram się za porządki mam dużo ubrań w których nie założyłam od roku a nawet dłużej. Bardzo podoba mi się ten minimalizm 😊 tym bardziej że jestem mamą która jak na razie zajmuje się domem 😊

  • Odpowiedz Justyn 1 sierpnia 2019 at 11:47

    Powiem szczerze, że odkąd odkryłam minimalizm, staram się uskuteczniać go w mojej garderoby – ale nie tylko garderoby.
    Wcześniej rzeczywiście panował w szafie chaos, obecnie ubieranie się jest czystą przyjemnością, bo większość rzeczy do siebie pasuje, a przy tym wygląd jest stylowy.

  • Odpowiedz olka 23 lipca 2019 at 09:45

    Jak najbardziej jestem za bo od kiedy wprowadziłam u siebie taki minimalizm to o wiele łatwiej jest mi się ubrać. Po zakończonych porządkach warto zastanowić się czy to co się zostawiło pasuje do Twojego stylu. Czy są to ubrania, w których się dobrze możńa się czuć, w ktorych ładnie sięw ygląda. ? Swoim ubiorem powinno się podkreślać zalety i ukrywać wady!

  • Odpowiedz Tadeusz Brzozowski 20 lipca 2019 at 23:33

    Minimalizm, porządek i kontrola nad własną szafą – o tak, zdecydowanie polecam ; )

  • Skomentuj