12 TOREBEK POLSKICH MAREK, W KTÓRE WARTO ZAINWESTOWAĆ - Osobista Stylistka Marta Gałka
W PUNKTACH

12 TOREBEK POLSKICH MAREK, W KTÓRE WARTO ZAINWESTOWAĆ

29 października 2018

Codzienne, ponadczasowe, klasyczne i praktyczne. Małe i duże. POLSKIE. Takie wymogi musiały spełnić torebki, które dla Was znalazłam. Jest ich 12. Przyznam szczerze, że chciałabym każdą z nich 😉 Zerknijcie. 

 

Dzisiaj nie będę dużo pisać, niech obrazy przemówią same za siebie 😉 Ostatnio mam coraz bardziej dość dużych sieciówek. Ubrania w nich są sztuczne, kiepskiej jakości (nawet pachną nieładnie), a sposób produkcji i wpływ na środowisko pozostawiają wiele do życzenia. Dlatego inwestuję w nieduże polskie i zagraniczne marki. Was też chcę do tego zachęcać.  

Pierwsza, czarna torebka marki Atomy. Taką naprawdę kupuje się na lata. Świetnie wykonana, w kolorze, którego chyba nikomu nie trzeba reklamować. Ja już zbieram pieniądze ;). 

Czerwone maleństwo od Sabriny Pilewicz to coś dla wielbicielek french chic. Można do niej doczepić skórzany pasek albo łańcuszek. Aż się prosi o dżinsy, trencz i baleriny. 

Trzecia propozycja w kolorze kawy z mlekiem to coś dla weganek od marki Alexandra K. Torebka w stu procentach przyjazna zwierzętom i środowisku. Wykonana jest z APPLE LEATHER, czyli “skóry” pozyskanej z nasion, rdzeni oraz skórki jabłka. Serio! 

Czwarta, prościutka i niesamowicie elegancka nieduża torebka L37. Produkowana w kilku pięknych kolorach. 

Piąta to Mumu, czyli Polka w 1/3 😉 Markę założyła trójka przyjaciół z Polski, Włoch i Szwecji. Torba może być trapezowa albo prostokątna. Klasyczny, solidnie uszyty shopper, który pomieści wszystko.  

Szóstka, czyli kultowa Zofia Chylak. O jej torebce marzą wszystkie moje koleżanki, które jeszcze jej nie mają. Ja tez marzę 😉 Noszą ją polskie i zagraniczne gwiazdy, piszą gazety i portale modowe. Jest idealnym połączeniem prostoty i ekstrawagancji. Chyba właśnie na tym polega jej fenomen. 

Blogerka Britthany Bathgate z torebka Atomy i Anna Rosa Vitiello z Harpers Bazaar UK z torebką Zofii Chylak

Pierwsza na tym kolażu jest torba marki Molehill, która idealnie nadaje się do pracy. Wyobrażam ją sobie z białą koszulą albo z prostą, klasyczną sukienką, na przykład taką

Druga malutka, w sam raz na telefon, pieniądze i dokumenty, kiedy potrzebujemy mieć wolne ręce. Wakacyjno – wyjazdowy ideał 😉 Świetne jest w niej to, że możemy wybrać opcję z szerokim paskiem (ale nie musimy 😉 ). Marka nazywa się Mandel

Trzy, czyli duży, szary, wszystko mieszczący shopper marki Slava. Torebkowa baza ubraniowa. Totalnie. 

Cztery i sześć to nieduże, przewieszane torebki Hollie Warsaw. Pasują właściwie do wszystkiego, w zależności od reszty stylizacji modą być eleganckie, casualowe, dzienne, wieczorowe… Piękne, proste, perfekcyjne! 

Na koniec piątka, czyli listonoszka Goshico. Mała, płaska, w sam raz na niedzielny spacer albo wypad do kina. Pomieści najpotrzebniejsze rzeczy, pozostawia wolne ręce. Dla tych, które jak ja lubią gestykulować 😉 

Zdjęcia z kont instagramowych marki Slava Varsovia i Holie Warsaw

Może Cię również zainteresować

7 komentarzy

  • Odpowiedz kosz na bieliznę 5 listopada 2018 at 19:56

    jak miło wiedzieć, że są dobrej jakości polskie marki, a nie tylko KAZAR, który może i ma fajne rzeczy ale jakość do ceny nie idą w parze niestety

    • Odpowiedz Marta Gałka 6 listopada 2018 at 09:34

      W Kazarze najbardziej nie lubię zapachu w sklepach, po 5 minutach robi mi się u nich słabo 😉

  • Odpowiedz Ewa 2 listopada 2018 at 14:34

    O rany, ta torebka Atom to takie cudo! Myślałem, że nie zaskoczy mnie już żadna czarna torebka. Naprawdę. I co dziwne w tych dwóch wariantach czerni wygląda najlepiej. Ten czerwony już nie jest taki cudowny. Również zbieram! Może na black friday coś obniżą cenę.

    • Odpowiedz Marta Gałka 6 listopada 2018 at 09:36

      Oj tak, ja też marzę o jakiejś fajnej promocji u nich 😉

  • Odpowiedz Sarkove 30 października 2018 at 22:11

    Wszystkie te torebki bardzo mi się podobają, jednak muszę zadowolić się jedną w najbliższym czasie 😀

  • Odpowiedz Maria 29 października 2018 at 20:09

    Torebka od Sabriny Pilewicz mnie zachwyca:) A fanką francuskiego szyku nie jestem wcale. Ja ją widzę do czarno-zielonej stylówki z takim mroczniejszym pazurem. I z przykrością stwierdzam, że torby Chylak są mocno przereklamowane; nie powala ani jakość, ani tym bardziej wzornictwo…

    • Odpowiedz Marta Gałka 30 października 2018 at 11:54

      French chic to było pierwsze skojarzenie, pomysłów jest oczywiście o wiele więcej 😉 Niestety Chylak jeszcze nie mam, więc nie mogę nic powiedzieć na podstawie własnych doświadczeń. Koleżanki, które mają, nie narzekają, a ich styl (torebek), mimo, że nie do końca mój, to jednak ma coś w sobie. Jak zwykle rzecz gustu 😉

    Skomentuj