ULUBIEŃCY MIESIĄCA

ULUBIEŃCY MAJA 2017

13 czerwca 2017


Maj był dla mnie dość pracowity, dlatego w dzisiejszych ulubieńcach będzie dużo kosmetyków ratujących zmęczoną cerę, przesuszone włosy i skołatane nerwy 😉 Mniej za to kultury, nad czym ubolewam, ale jednocześnie mam nadzieję, że w czerwcu będzie lepiej!

MODA 

Przede wszystkim wpadłam jakoś zupełnie przypadkiem na sklep z najpiękniejszymi letnimi sukienkami. Nazywa się Reformation (KLIK) i nie mogę się napatrzeć! Niestety nie wysyłają do Polski, więc to jest raczej wiadomość dla tych z Was, które mają rodziną w USA albo się tam wybierają w najbliższym czasie. Całej reszcie pozostaje garść cudownych inspiracji i szukanie krawcowej, która na podstawie zdjęć będzie potrafiła uszyć coś podobnego. 

______________________________

Buty z ZARY. Staram się unikać sieciówek, ale czasami na coś się skuszę. W tym roku padło na TAKIE baleriny. Potrzebowałam butów do „biegania” po mieście. Te są najwygodniejsze na świecie, mają modny fason a’la lata 90 i świetny odcień czerwieni. Jedyna rzecz, która trochę irytuje, to odznaczające się palce. Skóra jest cienka i niestety widać co jest pod nią. Może macie na to jakieś domowe sposoby? 🙂 

______________________________

Na co dzień noszę mało biżuterii, ale uważam że jest ona niezbędna w kobiecych stylizacjach. Podkreśla to jakie jesteśmy, co lubimy, stawia kropkę nad i. U mnie przeważnie jest to zegarek, pierścionki albo bransolety. Najczęściej złote, kolor nie jest jednak tak istotny jak forma. Moje ulubione marki projektujące „codzienną” biżuterię to Kopi (na kolażu a górze) i Pola Zag (kolaż dół)

Wieczorem, na spotkania ze znajomymi uwielbiam zakładać białą, za dużą koszulę z rozpiętymi górnymi guzikami i kiczowate kolczyki w stylu lat 90. Coś jak w stylizacjach księżnej Diany czy Claudii Schiffer

______________________________

Mango ma na swojej stronie piękną kolekcję dla dziewczyn plus size. W Polsce co raz więcej pojawia się ładnych ubrań powyżej rozmiaru 46. 

______________________________

Ponadto polecam artykuły o tym jak elegancko odsłaniać ciało latem, jak nosić kolor cielisty  i zieleń. Zajrzyjcie też do ulubieńców kwietnia. 

URODA 

Moim największym (i chyba najtańszym 😉 ) odkryciem jest olej rycynowy. Ulotka mówi, że to środek na zaparcia, ale ja go używam jako kosmetyku. Przede wszystkim przez cały maj smaruję nim rzęsy i po miesiącu stały się ciemniejsze  i zdecydowanie mocniejsze. Nie wierzyłam w jego magiczne właściwości, ale te rzęsy mnie przekonały i sprawiły, że zaczęłam drążyć temat. Okazuje się, że olejkiem można smarować całą twarz:

Powszechne zastosowanie oleju rycynowego w licznych kremach ​​do twarzy wynika z jego zupełnie naturalnych i niezwykłych zdolności zapobiegania starzeniu skóry i powstawania zmarszczek. Pozwala on również zapobiegać problemom z workami pod oczami, podkrążeniami oraz sinym odcieniem skóry.

Poza tym ma działanie antybakteryjne więc można nim punktowo smarować drobne wypryski. Jak pomógł mojej cerze? Cóż… Stosuję go tylko na noc, w miejscach, które najbardziej się przesuszają. Kiedy trochę wsiąknie, nakładam krem. Jak już wspominałam, ostatnio dużo pracuję, siedzę przy komputerze, nie dosypiam. To od razu widać na mojej twarzy. Staje się zmęczona, szarawa, pozbawiona życia. Kilka dni z olejkiem sprawiło, że wyglądam na wypoczętą, zniknęły drobne krostki, które jakiś czas temu wyskoczyły po zastosowaniu mleczka Cetaphil (niestety) i … dawno nie miałam tak gładkiej skóry! Jestem zachwycona zarówno jakością jak i ceną! 

______________________________

Skoro już napisałam o krostkach na mojej twarzy, które wyskoczyły po użyciu źle dobranego mleczka, warto również wspomnieć o tym, czym je zastąpiłam (mleczko, nie krostki 🙂 )Wiecie – myjemy twarz a później dobrze jest ją czymś przetrzeć, żeby stonizować (chyba tak to się mówi 😉 ). Kupiłam wodę z lodowca, którą poleciła mi zaprzyjaźniona kosmetyczka. Dokładnie tę. Spryskuję nią twarz i zanim wyschnie przecieram płatkiem kosmetycznym z odrobiną olejku jojoba. Następnie punktowo olejek rycynowy i krem na noc albo na dzień. Niby zwykła woda, ale moja skóra ją lubi 🙂 Przetestujcie, może Wam też przypadnie do gustu. 

______________________________

Turban termalny to największy hit minionego miesiąca. Myjemy włosy, spłukujemy, lekko wycieramy ręcznikiem a następnie nakładamy maskę albo odżywkę. Na tak przygotowane włosy zakładamy foliowy czepek i wspomniany turban z wcześniej podgrzanymi wkładami. Działa jak energetyczny kopniak dla naszej odżywki 😉 Świetnie zastępuje zabiegi pielęgnacyjne u fryzjera. Po dwóch, trzech użyciach widać efekty, włosy lepiej się rozczesują i pięknie błyszczą. Więcej przeczytacie tutaj

______________________________

Jeśli podobnie jak ja lubicie latem zamienić perfumy na lżejszą mgiełkę zapachową, to polecam tę z Douglasa. Kupiłam ją Mamie na Dzień Matki, bo szukała czegoś na wyjazd w ciepłe kraje. Nic jej się nie podobało, nie przepada ani za słodkimi, ani za cytrusowymi zapachami. To powąchała i przepadła 😉 Psika się kilka razy dziennie i jest zachwycona. Ja też! Zapach jest świetny, coś pomiędzy mydłem, świeżo wywietrzoną pościelą a olejkiem do opalania, ciężko opisać, po prostu pójdźcie do sklepu wypróbować. Nie jest to ambity, niszowy zapach, który stanie się Waszym znakiem firmowym, ale na lato idealny.

 

______________________________

Seche Vite, czyli utwardzacz do paznokci, który działa jak żaden inny. Malujemy nim, kiedy są jeszcze mokre, wysychają w kilkanaście sekund i wyglądają pięknie przez około tydzień, co jak wiadomo w przypadku naturalnych paznokci wcale nie jest takie oczywiste. Totalny „must have” w każdej kosmetyczne! 😉 

KULTURA

Jeśli szukacie lekkiej książki do czytania na plaży, nie spodziewacie się, że zmieni Wasze życie, ale chcecie żeby wciągała i pochłaniała bez reszty, to polecam „Nieproszonego gościa” Charlotte Link. „Połknęłam” w dwa wieczory i na koniec pomyślałam, że to idealna książka na wakacje. Dla wielbicieli kryminałów i thrillerów oczywiście 😉 

______________________________

Dwa świetne artykuły z „Wysokich obcasów”. Pierwszy o surferkach z Bangladeszu, drugi o mamie i córce z Nowego Yorku, które prowadzą bloga i kanał na Youtube.  Style like You, bo tak się nazywają, przekonuje kobiety, że są piękne takie jakie są i że powinny wyrażać siebie za pomocą stylu ubierania. Tak najkrócej można cały projekt opisać, ale koniecznie same sprawdźcie. Tutaj coś na zachętę: 

INNE 

La Mariniere. Ta strona to moc inspiracji dla wielbicielek marynarskich pasków, można oszaleć ze szczęścia!!! Kocham!

______________________________

Piękne wnętrze, jestem nim oczarowana odkąd je zobaczyłam. Może mało przytulne, ale taaaaaaaakie inspirujące!!! 

______________________________

Jeśli chciałybyście ubrać się w stylu naczelnej francuskiego Vogue, to tutaj znajdziecie ściągawkę:

 

Może Cię również zainteresować

Brak komentarzy

Skomentuj