W PUNKTACH

Jak „wyrobić sobie” dobry gust?

20 września 2017

 

 Każdy (ABSOLUTNIE KAŻDY) ma jakiś talent, do czegoś jest stworzony i w czymś ma szansę być najlepszy. Niektórzy z nas to artystyczne dusze, wyczulone na kolory, proporcje, świetnie „ogarniają” tematy modowe, ale boją się krwi i nigdy w życiu nie zostaliby lekarzami. Inni lepiej poruszają się w świecie liczb, są nie do zagięcia w sprawach księgowych, ale zestawienie ze sobą bluzki i spodni jest dla nich codzienną wyprawą na stylowy Mount Everest 😉 

Tak to już jest, że nie można mieć wszystkiego. Nie mam zamiaru nikogo krytykować i oceniać. O gustach (podobno) się nie dyskutuje, ale jednak chciałabym odrobinę pomóc osobom, które nie „czują” mody a bardzo by chciały 😉 Co zrobić, żeby nauczyć się wyglądać dobrze każdego dnia? Jak być elegancką i szykowną totalnie nie mając głowy do zestawiania ze sobą ubrań? Jak (brzydko mówiąc) „wyrobić sobie” dobry gust? Wystarczy zapamiętać 5 prostych wskazówek:

1. NIE KOMBINUJ!

Podczas pracy jako osobista stylistka spotykałam trzy rodzaje dziewczyn. Pierwsze (około 20% ogółu) to te, które czuły modę, szybko uczyły się siebie (swojej sylwetki, kolorów), błyskawicznie wprowadzały zmiany w życie i po kilku miesiącach czuły się wśród sklepowych półek jak ryby w wodzie. Potrzebowały stylistki wyłącznie po to, żeby dostać przysłowiowego kopniaka w odpowiednim kierunku. Drugi rodzaj dziewczyn, to typy nieśmiałe, zachowawcze (około 60%). Nie za bardzo wiedzą o co w tej całej modzie chodzi, trochę by chciały, ale z drugiej strony to są w życiu ważniejsze sprawy… To osoby, które przychodzą 2, 3 razy do roku po zakupy, komponują zestawy ubrań i sztywno się tego trzymają. W ekstremalnych przypadkach widziałam nawet tabele w Excelu z rozpiską co z czym łączyć (błękitna bluzka z falbanką, fuksjowa spódnica, złote szpilki, długi naszyjnik) – to cudownie pokazuje jak bardzo się od siebie różnimy, co dla kogo jest istotne i jak odmienne możemy mieć metody działania ;). Trzeci rodzaj klientek (około 20%) to ryzykantki. I to dla Was głównie, Moje Drogie piszę ten punkt. Ryzykantki mają problem z łączeniem ubrań, nie do końca potrafią ocenić czy rzeczy do siebie pasują, ale ŁĄCZĄ 😉 Znają swoją sylwetkę, kolory, ale nie wprowadzają tej wiedzy w życie. Najczęściej ich zestawy ubrań są kolorowe, wzorzyste, pstrokate i wykończone niepasującymi do całości butami 🙂 I teraz najważniejsza rada:

Minimalizm i prostota to klucz do sukcesu. Im mniej, tym lepiej. Pozostańcie przy tym, że tylko jedna rzecz w zestawie może mieć wzory, biżuterię nosimy maksymalnie w dwóch miejscach na ciele a Wasza paleta kolorystyczna może mieć kilka odcieni zamiast kilkunastu czy kilkudziesięciu. Nie inwestujcie w awangardowe kolory i fasony. Ja nie znam się na liczbach, dlatego nie jestem księgową i nie zabieram się za skomplikowane wyliczenia. Wy też szukajcie uproszczeń i dróg na skróty 😉 

2. CZYTAJ, OBSERWUJ 

Nie chodzi tutaj tylko o czytanie magazynów i blogów o modzie. Inspiracje znajdujemy w muzeach, kinie, teatrach, właściwie na każdym kroku. Sama ostatnio zaprowadziłam dziecko na zajęcia plastyczne, które odbywają się w starej, trochę zaniedbanej kamienicy z ponurą, szarą klatką schodową. Jak tylko przeszłam przez próg, pomyślałam (chyba nawet powiedziałam to na głos) ALE OKROPNE MIEJSCE! Po kilku krokach jednak na schodach zaczęły się pojawiać kolorowe prace młodych „artystów” – obrazy, rzeźby (na przykład różowe głowy z gipsu). Od razu zrobiło się bardziej artystycznie i hipstersko a przy okazji przypomniało mi się, że szary płaszcz i różowa torebka to niezły plan 😉 

3. KOPIUJ

OK, kopiowanie nie jest w porządku. Z dwojga złego jednak lepiej mocno się zainspirować czymś, co spodobało nam się u znanej osoby albo na jakimś blogu niż godzinami zastanawiać się, czy dobrze połączyłyśmy ze sobą ubrania. Przeglądaj modę uliczną (wystarczy w google wpisać hasło street style), wybierz zestaw, który Ci się podoba i spróbuj go odwzorować. Powtórz kolory, zwróć uwagę na dobór fasonów, dodatków. Podobnie możesz robić w sklepach. Manekiny są ubierane przez specjalistów,  MAJĄ STYL! Możesz po prostu wejść i kupić to w co ma na sobie jeden z nich. Pod warunkiem oczywiście, że Ci się to podoba i ma „Twoje” fasony i kolory. Raczej nie wybieraj losowo 😉 

4. POZNAJ SIEBIE

Poznaj swoje kolory (tutaj więcej na ten temat) i fasony (tutaj). To już połowa sukcesu. Po prostu trzymaj się ich i wróć do punktu pierwszego, czyli nie kombinuj 😉 Możesz zrobić moodboard, o którym przeczytasz w tym artykule. Zbierz w nim odpowiednie odcienie, kilka zdjęć fasonów, które do Ciebie pasują, opisz krótko co Ci się podoba, czego potrzebujesz (np spodnie rurki, miękkie tkaniny, buty na płaskim obcasie). To świetna ściągawka pozwalająca zachować dyscyplinę podczas zakupów 😉 

5. WYCHODŹ ZE STREFY KOMFORTU 

Przed chwilą namawiałam do prostych rozwiązań i trzymania się sztywnych zasad. Tutaj odrobinę sama sobie zaprzeczę, ale w dobrej wierze 😉 Czasami jest tak, że upieramy się przy czymś zupełnie niepotrzebnie. Wystarczy jednak odrobinę zejść z utartego szlaku a naszym oczom ukazuje się nieoczekiwanie piękny widok 😉 Przykład? Od wielu lat nosisz spodnie rurki i bluzki luźne w talii. Przyzwyczaiłaś się do nich, wydaje Ci się, że jest ok, ale… Pójdź do sklepu i przymierz tym razem coś z szerszymi nogawkami. Do tego dodaj taliowaną koszulę. Nie jest dobrze? To może sukienka? Też nie? To sweter i spódnica. Próbuj, testuj, pokazuj się znajomym i rodzinie. W taki sposób najlepiej odkrywa się nową siebie 😉 

 

 

Może Cię również zainteresować

2 komentarze

  • Odpowiedz Magda 20 października 2017 at 07:36

    Ja już chyba jestem przyzwyczajona do rurek i sweterków..:) nie umiem się otworzyć… Chyba przez wstyd..:(

  • Odpowiedz Eliza 26 września 2017 at 10:06

    Nie jestem pewna czy można wyrobić sobie dobry gust. Wydaje mi się, że na pewno możemy popracować nad tym jednak na ile uda nam się go poprawić to już inna kwestia. Warto wiedzieć jak np połączyć takie: https://sosimply.pl/buty/buty-szpilki-sandaly-klapki buty ze spodniami, spódnicą itp. Także warto poszukiwać swojego stylu dzięki czemu będziemy szlifować swój gust!

  • Skomentuj