Jej styl: Caroline de Maigret
JEJ STYL

CAROLINE DE MAIGRET

15 marca 2016

1

Dzisiaj rozłożymy na czynniki pierwsze styl francuskiej modelki, producentki muzycznej a ostatnio także pisarki, Caroline de Maigret. Mogłyście o niej słyszeć w kontekście książki „Bądź paryżanką gdziekolwiek jesteś”, którą wydała wraz z trzema koleżankami:   Anne Berest, Audrey Diwan i Sophie Mas

OGÓLNE WRAŻENIE

Caroline to podręcznikowa chłopczyca. Zarówno jej uroda jak i styl są bardziej chłopięce niż dziewczęce. Jedni uznają ją za piękność, inni porównają do czarownicy i powiedzą „wstrętna baba”. Na próżno szukać tutaj takich cech jak subtelność i delikatność, ale to właśnie ich brak stanowi o indywidualności, definiuje, sprawia że jest rozpoznawalna. Pożyczanie z męskiej szafy całych zestawów ubrań to dla niej chleb powszedni.  Nosi niewiele dodatków, czesze ją wiatr i a jedyny makijaż to szeroki uśmiech 😉

TYP KOLORYSTYCZNY

Muszę przyznać, że przez chwilę miałam z nim problem. Po wstępnych „oględzinach”, pomyślałam że jest zimą. Głęboką, zimną jak lód zimą. Cera jasna, ale przy pierwszych promieniach słońca zmieniająca się w śniadą, ciemna oprawa oczu, ogólne wrażenie siły i mocy kolorów. Poza tym Caroline nosi sporo bieli, czerni, kontrastów – zna się na modzie, na pewno zna swój typ kolorystyczny i dobrze dobiera ubrania, pomyślałam…

Coś mi jednak w tych kontrastach nie do końca pasowało… Twarz sobie, ubrania sobie… Jakby z różnych bajek. Poza tym w czerni wygląda bardzo słabo! Czyżby kontrastowa jesień??? Równie mocna i silna jak zima, ale ciepła. Kolory muszą być otulające, przełamane złotem, nasycone pomarańczowym słońcem, przywodzące na myśl przepych, bogactwo,  gdzieniegdzie złagodzone subtelną koronką… Ale zdecydowanie bez czerni i bieli przy twarzy.

Pierwszy kolaż to kolory zimne (poza żółtym, który jest z pogranicza). Cera aż krzyczy: „uwolnijcie mnie, dajcie ciepła, złotego blasku!!!” Żółty wygląda nieźle, niebieski też, ale są zbyt żywe, radosne, krzykliwe…

2

Tymczasem twarz Caroline potrzebuje spokoju, odrobiny nostalgii, ciepła… Po prostu potrzebuje jesiennych barw. Wszystkie kolory (nawet szary), powinny być przyprawione cynamonem, curry, papryką. Zauważyłyście jak na zdjęciach niżej wygląda jej twarz? Bije od niej zdrowy blask! Punkt dla jesieni. Ale tej głębokiej, lekko matowej, z kontrastami (szczególnie widocznymi, kiedy cera nie jest opalona) To zupełne nie jest ruda Ania z zielonego wzgórza… Tutaj mamy więcej deszczu, wiatru, pluchy i tylko lekko przebijające się promienie słońca, taki późny październik, wczesny listopad 😉

3

SYLWETKA

Kolory ustalone, przechodzimy do sylwetki. Poniżej kilka zdjęć, które mają pokazać Wam, że jest to sylwetka H, czyli (jakże by inaczej) chłopięca. Przyjrzyjcie się uważnie dużemu zdjęciu w długiej sukni – nie dostrzeżecie na nim wcięcia w talii. Na małym czarno-białym jest już odrobinę lepiej, bo wysoka spódnica ołówkowa sama owo wcięcie rzeźbi, ale nadal czujemy w tej kwestii niedosyt. Na zdjęciu w kolorowej kurtce widać również(w właściwie nie widać) krągłości na biodrach. Chopięca i już 😉 Ale za to zdjęcie w mini (duże z prawej): cudowne nogi. Długie, ładne, nie za chude, ze szczupłymi kostkami. Rzadkość u H. Zdecydowany atut, który należy bezwstydnie i bezkompromisowo wykorzystywać!!!

4

Co tymczasem robi Caroline? No właśnie… Nosi za duże, bezkształtne ubrania i często łamie żelazną zasadę, mówiącą, że jeśli góra jest luźna, dół musi być obcisły i na odwrót: luźny dół, obcisła góra. Jednym zdaniem: pogrubia się, skraca i zniekształca.

Tylko teraz dochodzi nam bardzo ważny element: styl. Kim bylaby Caroline bez tych za dużych spodni i marynarek? Straciłaby wiele okazji i szans na przypieczętowanie swojej chłopięcości. Byłaby jak Michael Jackson bez mokasynów i białych skarpetek! Obdarta z indywidualności. Dlatego mimo łamania podstawowej zasady stylizacji: lubię ją w tym 😉 Taką niekobiecą, łobuzerską z szerokim uśmiechem na twarzy (najczęściej). To w końcu ona wytycza szlaki chłopczycom, musi łamać zasady!

5

ZAPAMIĘTAJ!

Posiadanie własnego, niepowtarzalnego stylu, często wiąże się z łamaniem stylizacyjnych zasad! 

A w czym lubię ją jeszcze bardziej? W ubraniach, które odsłaniają nogi i tworzą iluzję talii. Nadal pozostaje chłopczycą, ale ze wspaniałym, paryskim szlifem (spójrzcie na stylizację z trzeciego zdjęcia). Lekko taliowane żakiety, asymetryczne sukienki, rurki zaokrąglające biodra! TAK!

6

FRYZURY I MAKIJAŻE

Kolejny bardzo charakterystyczny element wizerunku Caroline de Maigret: włosy. Długie, z grzywką wchodzącą do oczu. Przeważnie potargane, albo jeszcze bardziej potargane. Cóż… Nie wnikając w kwestie dopasowania fryzury do twarzy: nie wyobrażam jej sobie w innym cięciu, ale trochę bym ją uczesała ;). Kolor wolę ciemniejszy, głębszy i odświeżony (najczęściej włosy wyglądają jakby nie były farbowane od miesięcy). 

Grawitacja i migracja twarzy dość mocno dają się Caroline we znaki. Niechęć do makijażu zaczyna przeszkadzać. Cera wygląda na zmęczoną, sińce pod oczami nie dodają uroku. Zamieniłabym „no makeup” na „makeup no makeup”.

7

Poniżej dowody na to o czym pisałam wcześniej. Caroline czasem zdaża się uczesać i moim zdaniem na dobre jej to wychodzi. Nadal jest dość niedbale i zgodnie z jej naturą, ale jednak tak trochę… Lepiej! Uwielbiam ją też w związanych włosach: wysoki kok od niechcenia, czy koński ogon łagodzą ostre rysy twarzy i pięknie z nimi kontrastują.

A makijaż? Mocne usta to mój zdecydowany faworyt bo TAKIE usta i piękny, zawadiacki uśmiech trzeba podkreślać. Nawet na co dzień. A co jeśli nie usta? Coż… Cerze Caroline należy się trochę podkładu i różu, od razu odwdzięczą się zdrowym, młodszym wyglądem. Oczy lubią smoky w ciepłych odcieniach. Trudno jednak każdego dnia rano wykonywać makijaż oczu mając naturę Hucka Finna 😉 Dlatego nie czepiałabym się: poprawiamy cerę i tylko rzęsy „pociągamy” brązowym tuszem. Mały kompromis dla promiennego wyglądu 😉

8

PODSUMOWUJĄC

Caroline jest wspaniała, wyrazista i jedyna w swoim rodzaju. Uchodzą jej błędy typu: rozczochrane włosy, za duże ubrania, brak makiajżu. Jak każda z nas jednak, staje się z roku na rok coraz starsza i coraz bardziej owe błędy zaczynają razić. Powinna więc bez szkody dla swoich znaków rozpoznawczych dorzucać nieco makijażu, częściej farbować włosy, przyprawiać czerń i biel kolorami jesieni. Fasony typu „boyfriend” łączyć z czymś co podkreśli szczupłą sylwetkę.

Może Cię również zainteresować

Brak komentarzy

Skomentuj